Tam na dole zostało wszystko to co cię męczy. Patrząc z góry, wokoło świat wydaje się lepszy.
a mam też swoje wzory, a czasem górą są wady. Ale przy zbijaniu piony nigdy ręce mi nie drżały.
Jednorazowo powiesz mi, że nic nie czujesz mimo że byliśmy na dobre i złe. I może jak odejdziesz padnę na glebę, i raz na niebie poszukam konstelacji jak Ciebie.
gdyby kochał każdy centymetr twojego ciała, każdy milimetr duszy, każde uderzenie serca, nie odszedłby.
Uwielbiam Twój uśmiech. Ten uśmiech, który jest tak cholernie arogancki, wredny i pewny siebie.
Mam poranioną wyobraźnię. Powstają w niej martwe scenariusze.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz